Największy kwietny pająk ludowy w Krakowie

Kasia Dorota
Największy pająk ludowy,kwietny w Krakowie, wykonany z kolorowej bibuły, na obręczy 2,5 metra średnicy, wiszący w ARTzonie w Krakowie

Od pomysłu do działania

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam główny hol w nowohuckiej ARTzonie – te białe ściany i przestrzeń wysoką od parteru do pierwszego piętra oraz przeszklony sufit – od razu pomyślałam jak pięknie byłoby, gdyby pojawił się tam kolorowy pająk ludowy. To zmaterializowało się bardzo szybko.

Rok temu, w marcu 2025 roku, kiedy przyjechałam prowadzić zajęcia w ramach festiwalu papieru organizowanego przez Agnieszkę Piętę-Jadczak, westchnęłam poruszona i powiedziałam – A jakbyśmy zrobiły wielkiego pająka na cały ten hol? Z papierowych kwiatów? – spytała Agnieszka. Iskra porozumienia przeskoczyła pomiędzy nami.  

Marzenia są do spełniania, ale…

…nawet te najpiękniejsze marzenia, gdy zostawi się je samopas, to nie wychodzą poza bezpieczną przestrzeń potencjału. Jeśli jednak chcemy je przenieść do rzeczywistości, to potrzebnych jest kilka składowych: decyzja, gotowość oraz odpowiednie osoby do współpracy. U nas wszystkie elementy się połączyły, chociaż sam pomysł dojrzewał w naszych głowach rok, aż Agnieszka dopisała go do obchodów 5-lecia festiwalu papieru. No i bach! Pomysł stawał się coraz bardziej realny!  

Papier, nożyczki i kamień

Mówi się, że „papier wszystko przyjmie”. My też się złapałyśmy na tym, że rysując projekt pająka na kartce i licząc krokami jego obwód na korytarzu ARTzony, nie do końca zastanawiałyśmy się nad ograniczeniami materii. Pierwsze wyzwanie przyszło wraz z obręczą pająka, bo miał być to pająk obręczowy. Jej wielkość okazała się nie lada wyzwaniem, a materiał zagadką.  

Błoga nieświadomość

Żeby ruszyć z projektem, zaczęłyśmy szukać pomysłu na optymalny materiał do wykonania potężnej obręczy. Nie mógł być za miękki ani za ciężki. Może sklejka? – sugerował mi znajomy scenarzysta, który pracuje w drewnie. Najlepsze będzie aluminium – radziła zaprzyjaźniona dekoratorka wielkoformatowych ozdób eventowych. A może z wikliny? – zastanawiałyśmy się z Agnieszką głośno.

Pogotowie artystyczne

Zadzwoniłam do znajomych z Pracowni Żywej, jedynego w swoim rodzaju miejsca w Krakowie, w którym niejedno marzenie nabrało już realnego kształtu. Nawet te najbardziej szalone. Mam dwie takie obręcze z drutu zbrojeniowego – powiedział Adam z Pracowni – Mogę pożyczyć, ale przemyśl transport, bo do auta się nie zmieści.  

Transport jako przygoda życia?

Ponad 2,5 metrowa obręcz z drutu okazałą się za duża, żeby przewieźć ją vanem z carsharingu. AI radził wezwać pomoc drogową do przewozu. Może przetoczymy? – proponowała Agnieszka z błyskiem w oku. Jednak 3 godziny toczenia obręczy na piechotę zniechęca. Ratunek przychodzi od odważnego taty jednej z dziewczyn z kolektywu Papierówek. Samochód z przyczepką! Ufff. Udało się.

Rezydencja artystyczna, czyli…?

Do tej pory zdarzało mi się realizować moje działania w ramach stypendiów i projektów. Pierwszy raz zostałam zaproszona do objęcia rezydencji artystycznej. Zapytałam o jej główne założenie i priorytety. Kiedy usłyszałam, że najważniejsze jest spotkanie i proces wspólnego tworzenia instalacji, wiedziałam, że jestem we właściwym miejscu. Do powstania całej instalacji zaproszony został kolektyw papierniczy Papierówek, który działa przy ARTzonie, a do wykonywania kwiatów zaprosiłyśmy ponad 40 osób, które podczas dwóch spotkań wykonały ponad 60 papierowych kwiatów z krepiny na pająka ludowego.

Wspólne Przywołanie Wiosny

Drugim celem tego wydarzenia było zaproszenie do wspólnego przywołania Wiosny. Wykonywanie wielobarwnych kwiatów z bibuły wzorowanych na prawdziwych kwiatach jest właśnie tym, co zaprasza do radosnego rytuału przywoływania wiosny. Spod naszych rąk wychodziły kształty, które pragnęłyśmy zobaczyć już wkrótce w przyrodzie. Gdy już wszystkie były gotowe, a pająk zawisł pod sklepieniem ARTzony, odbył się uroczysty premierowy wernisaż z kwietnym pająkiem w centrum.

Podczas wernisażu poprowadziłam uczestników w małą podróż w czasie, cofnęliśmy się o 100 lat, do końcówki zimy na wsi, gdzieś na wschód od Wisły, by z tego miejsca zrozumieć znaczenie rytuałów wiosennych.

Wiedząc, że sam ten największy w Krakowie kwietny pająk ludowy będzie oglądany przez ponad miesiąc przez osoby odwiedzające ARTzonę, nagrałam krótką opowieść, która, mam nadzieję, pomoże skontaktować się z sensem przywoływania wiosny współcześnie.

Moc rytuału

Czy wiosenne rytuały przywoływania wiosny mają dzisiaj sens? – słyszę czasami to pytanie. Czy to, co robimy, ma znaczenie dla cykli przyrody? Czy naprawę możemy malując czy składając z papieru kwiaty przyspieszyć nadejście wiosny?

Ja w tych wątpliwościach słyszę ogólnie pytanie o sens rytuałów. Z jednej strony można by powiedzieć, że niezależnie czy zatańczymy, zaśpiewamy czy  narysujemy – wiosna przyjdzie. I to jest prawda, bo my, ludzie, nie mamy mocy zatrzymywania czy przyspieszania czasu. Pory roku i Słońce są niezależne od nas.

Ale może bardziej istotne jest pytanie, czy w rytuałach naprawdę chodzi o to, byśmy zapanowali nad naturą? Z naszej współczesnej perspektywy wartość i sens działań oceniamy głównie pod kątem ich sprawczości, siły ich wpływu na otoczenie. Rytuały jednak wymykają się takim kryteriom. Jako technologia rolnicza zupełnie nie działają! Bo ich wpływ skierowany jest nie na zewnątrz, lecz do środka – do nas.

Wołanie od Natury 

Praktykowane wiosenne rytuały pomagają nam poczuć się częścią odradzającej się Natury. Są przyjęciem zaproszenia od świata ożywionego, od Matki Ziemi, od Wielkiej Bogini, by czuć się całością ze światem przyrody, któremu nie grozi śmierć – bo życie zawsze się odradza. Wiosenny rytuał, wykonywany wtedy, gdy roślinność jest jeszcze w większości uśpiona, daje nam jednocześnie odczuć nieobecność życia wokół i jego nieuchronny rozkwit. Następnie rytuały powitalne pierwszych liści i pąków, pierwszych owadów, wiązki bazi ozdabiające domy, sprawiają, że stajemy w miejscu świadków narodzin. To zasiewa w sercu pewność i siłę, by włączyć się ponownie w taniec życia i przetańczyć wiosnę i lato, aż do jesieni.

Osobiste rytuały wiosenne

W przywitaniu wiosny pomagają generalne porządkipozbywanie się zbędnych przedmiotów. Mi osobiście dobrze robi wymiatanie z kątów kurzu, który staje się teraz bardziej widoczny w promieniach słońca i domaga się uwagi. 

Wieszam również w domu nowego pająka. Najczęściej kwietnego, by jeszcze mocniej przywołać moc Wiosnyrodzącego się potencjału. Jeśli chcesz przywołać do swojej przestrzeni moc odrodzenia, zobacz gotowe pająki ludowe tutaj lub zapisz się na najbliższe warsztaty pająków

A Lalki Mocy?

Lalki Mocy również są bardzo pomocne w wiosennym rozkwicie. To dobry moment na Podróżkę lub Nowinkę. 

Podróżka pomaga nadać kierunek działaniom i wspiera skupienie na konkretny azymut, by nie wdarło się za szybko letnie rozproszenie. Już proces decydowania się, którą z nich wybierzesz na swoją towarzyszkę, jest bardzo wspierający, gdyż jej wybranie poprzedza odpowiedź na pytanie: co jest teraz dla mnie najważniejsze? Sprawdź, czy któraś z nich chcesz przywołać do pomocy w tej chwili. 

Nowinka to druga z Lalek Mocy, którą możesz wezwać w tym wiosennym czasie początku. Totemiczna Lalka Nowego Początku, mówi nam, że przyszedł Nowy Czas, że już się natransformowałaś i potrzebne jest postawienie kropki nad „i”. To symboliczne zamknięcie poprzedniego rozdziału i ruszenie do przodu. Zobacz, jak wygląda Nowinka. 

Ostatnie wpisy

Bądź na bieżąco i przeczytaj moje najnowsze wpisy.
PL